Już nie subiektywnie, a całkowicie sentymentalnie... ("McDusia" M.Musierowicz)


 Są pisarze i pisarze. Jedni to dla nas nowość – sięgamy po ich książki, by sprawdzić, czy nas zaczarują, czy znajdziemy w nich coś dla siebie. Inni to nasi można by rzec starzy znajomi, po których dzieła biegniemy na złamanie karku tuż po premierze, których polecamy wszystkim i wszędzie, do których wracamy na okrągło i w dodatku nigdy nam to się nie nudzi.

Od długiego czasu tym drugim typem pisarza jest dla mnie Małgorzata Musierowicz. Zaczęło się od zbieranego (jeszcze przez Mamę) w odcinkach Opium w rosole. Potem było wszystkie 18 tomów i wreszcie nadeszła ona, McDusia.

Czekałam długo, doczekałam się i powiem jedno: nie żałuję. Może jestem ślepa (czy zaślepiona), może jakaś niedzisiejsza i nienormalna, bo chociaż zapewne wiele tej książce da się zarzucić, to ja jestem z tych, którzy złego słowa na nią nie powiedzą.

Dlaczego? Otóż, jak już wyczekałam się te cztery lata i po raz kolejny dostałam porcję ciepła, spokoju, zapachu książek i cytatów  z wierszy, to narzekać nie będę.Co więcej, McDusię  polubiłam. Polubiłam za wszelkie Kopce Mrówek, za Laurę i Adama, za nowe oblicze Ignasia, za niezawodnego Józefa, za prezenty profesora Dmuchawca, migawki wielu znanych mi od tak dawna twarzy, Bernarda i jego zielone dzieła, nawet za tę typową dla XXI wieku Magdusię.

I dziękuję za tę książkę Autorce. I cieszę się, że będzie Wnuczka do orzechów. Zachęcać do niczego nie mam zamiaru. Fanów pani Musierowicz przecież nie trzeba, a tym, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z Jeżycjadą, proponuję na początek Szóstą klepkę.

Na tym skończmy tę kompletnie nieobiektywną notkę. Ot co.

"McDusia" Małgorzata Musierowicz, wyd.Akapit-Press, 2012

35 komentarzy:

  1. O, jak dobrze, że książka Ci się spodobała. :) Planuję przeczytanie całej Jeżycjady i myślenie o tym, że najnowsza książka z serii jest znacznie gorsza od poprzednich z pewnością by mnie zdołowała... A tak mogę jedynie nienawidzić studiów za to, że nie mam czasu na przeczytanie tego na co mam ochotę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidź, ale nie zaczynaj gdzieś przed najważniejszymi zajęciami czy czymśtam. Ja tak zrobiłam, a następnie popisowo "zawaliłam" matmę i fizykę.

      Poza tym, Gosiu, ja czekam... Wiesz na jakiego bloga...:)

      Usuń
    2. Wiem, że nie mogę czytać książek, gdy mam obowiązki, bo już nieraz miałam przez to problemy. ;D I właśnie dlatego tak bardzo nad tym ubolewam - niby wiem, że dobrze robię ucząc się nudnych rzeczy, a odstawiając te ciekawe, ale... wiadomo. :)

      Cóż, nie mam czasu na przygotowanie nowego postu na Polskyego, a co dopiero na ogarnięcie nowego bloga. Teraz będę miała trochę luźniejszy tydzień, więc może uda mi się w końcu COŚ zrobić. :)

      Usuń
    3. Wiadomo, wiadomo.;)

      Mam nadzieję, że to COŚ jednak się uda. Chociaż nie naciskam, wiem, że troszkę pracy potrzeba. A potem taki blog też zajmuje trochę czasu. I pociąga za sobą poznawanie nowych blogów, których nigdy nie ma się czasu obejrzeć dokładnie (a tak by się chciało!), i odpisywanie na komentarze i pisanie nowych notek. A tutaj taka fizyka czeka...

      Usuń
  2. Ale kusisz.
    A ja zaczęłam Jeżycjadę od początku. W ramach mojej małej, jesiennej akcji "Chandro precz! :D" pożyczyłam "Anię z Zielonego Wzgórza" oraz "Szóstą klepkę". Ania potrafi poprawić humor jak nikt inny, więc praktycznie Borejkowie mi do szczęścia nie są potrzebni, ale... stęskniłam się. I teraz siedzę, czytam i tarzam się po podłodze ze śmiechu. Niesamowite, że są takie książki, które w każdym wieku działają tak samo na czytelnika.
    "- Co oni z tymi serami, panie tego. Ja to ze wszystkich łakoci najbardziej lubię...
    - Boczek! - wrzasnął Bobcio triumfalnie.
    - A figę, he, he, panie tego. Kiełbaskę." :D itd. itp. Od takich tekstów niezmiennie dostaję głupawki. :D

    McDusię przeczytam, a jakże. Jeśli uporam się z poprzednimi osiemnastoma tomami. I wierzę, że odnajdę w niej to, co Ty. I nie będę mogła jej nic zarzucić.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... A zaraz będziesz czytała: "Czy pan jest Muminkiem?" albo "Mój Mysz nie żyje!".
      "Szósta klepka" to taki mały skarb. Uwielbiam ją. Anię Shirley też. Ja sama właśnie słucham sobie Sherlocka Holmesa i powiem tylko: kryminały na jesień są najlepsze, a ja przekonuję się właśnie do audiobooków.

      McDusię przeczytać zdecydowanie musisz. No i też mam nadzieję, że odnajdziesz w niej klimat całej Jeżycjady. Ba, jestem tego pewna!

      Usuń
  3. Jakoś trudno mi się przekonać do tej pisarki, choć może sięgnę, kto wie? Moja przyjaciółka także wszystkie książki tej pisarki ma na swojej półce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antyśko, jeśli chcesz się przekonać do Musierowicz, tak jak napisałam, zacznij od "Szóstej klepki". A jeśli się nie spodoba, to nie wiem, czy jest sens się dale "męczyć". Z książkami pani Małgosi jest po prostu tak: albo się je lubi albo nie.

      Usuń
  4. Lubię Musierowicz, po McDusię z pewnością sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Jeżycjadę i po McDusię z pewnością sięgnę. Seria wywołuje u mnie ciepłe odczucia i tak jak Ty... nie jestem jej w stanie na trzeźwo ocenić. Te książki są moją ostoją :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Właśnie tego ostatniego zdanka mi brakowało.;) One są ostoją.

      Usuń
  6. Osoby chcące zapoznać się z twórczością pani Musierowicz zachęcam, podobnie jak Mery, do rozpoczęcia swojej przygody od "Szóstej klepki". I faktycznie, jej książki się albo lubi albo nie. Choć zauważyłam też trzecią grupę ludzi - takich, którzy lubią tylko pierwsze kilka czy tam kilkanaście tomów. Ja sama najdalej dotarłam do "Córki Robrojka", więc nie mogę porównać tych starszych książek z nowszymi. "McDusię" chciałabym przeczytać, ale przed tym wolałabym doczytać te nieczytane tomy. Może się to kiedyś uda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, tak, zapomniałam o tej trzeciej. Ale ta trzecia, przecież, chociaż tam pod nosem mruczy, to bez gadania kupuje kolejne części, nawet jest ich bardzo dużo;)
      A granica "nowszych i starszych" zaczyna się dla każdego gdzie indziej. Dla jednych przy "Kalamburce", dla innych już przy "Pulpecji". Dlatego kto wie, może już przekroczyłaś tę granicę?;)

      Usuń
  7. Ja czytałam te książki dawno temu. Pamiętam, że w podstawówce czytałam jako lekturę "Kwiat kalafiora" podobały mi się, ale jakoś może przez te lekturę kojarzą mi się tak raczej właśnie podstawówko i teraz sobie myślę, że już za stara jestem na takie lektury- nie wiem, może błędnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, a może nie... Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.

      Usuń
  8. Od bardzo dawna nie czytałam już nic tej autorki, więc chyba czas najwyższy nadrobić braki, tym bardziej, iż w czasach szkolnych lubiłam twórczość Musierowicz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja do pani Musierowicz nie mogłam się przekonać. Po Kwiecie kalafiora po prostu raz na zawsze porzuciłam przygodę z jej pisarstwem. Teraz odrobinę żałuję i zapewne przyjdzie mi się jeszcze z nią przeprosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwojro, tak jak pisałam, polecam zaczynać od "Szóstej klepki". No i mam nadzieję, że się jeszcze przeprosicie...

      Usuń
  10. A ja z twórczością Musierowicz miałam styczność jedynie w szkole-czytaliśmy fragment którejś z jej powieści. I ostatnio wiele słyszałam o Jeżycjadzie, zaczęłam poważnie zastanawiać się nad zakupem pierwszej części...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw przeczytaj, żeby się tak na głęboką wodę nie rzucać i nie kupować od razu (potem jeszcze na mnie będzie, że namawiałam...). Chociaż z drugiej strony,jeśli będzie podobała się ta książka, tak jak mi, to możesz sobie od razu całą Jeżycjadę zamawiać:D

      Usuń
  11. Przyznam szczerze, że nigdy mnie jakoś nie ciągnęło do Musierowicz, chociaż zastanawiam się czy nie poczytać jej trochę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansę zawsze dać warto. A nóż widelec się spodoba?:)

      Usuń
  12. Jeżycjada to jedna z moich ulubionych serii. :) Również nie jestem w stanie obiektywnie jej ocenić, po McDusię planuję sięgnąć jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. McDusię na jednym wdechu przeczytałam i mimo niepochlebnych opinii, mi podoba się straasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Więc, w tych kwestiach niewiele rzeczy się zmienia.

      Usuń
  14. Hah...chętnie bym wróciła do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, że to, iż uwielbiasz Jeżycjadę zapadło mi tak w pamięć, że widząc jakąkolwiek książkę z tej serii, myślę od razu o Tobie? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytania Jeżycjady zaczęłąm dawno temu i trwa ona do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam na razie "Szóstą klepkę", a kolejne części mam w planach, bardzo spodobała mi się ta seria :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O tak, mnie zachęcać do "McDusi" nie trzeba;) Wprawdzie nie posiadam tej książki i nie wiem czy i kiedy ją przeczytam, jednak twórczość pani Musierowicz odbieram bardzo pozytywnie. I jestem prawie pewna, że jej najnowsza powieść też by mi się spodobała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azumi, to mam nadzieję, że to będzie jak najwcześniej. Chociaż, takie oczekiwanie też jest miłe (jak mówił profesor Dmuchawiec), prawda?:)

      Usuń
  19. Jak widzę kolejne recenzje fanów "Jeżycjady" takich jak ja to najchętniej pobiegłabym do księgarni teraz, tak jak jestem - w pidżamce ;D Ale cóż, trzeba poczekać ;P I coś mi się wydaję, że i w moim przypadku będzie niesamowicie sentymentalnie. "Wnuczka do orzechów" ?! Kolejna część?! Nie posiadam się z radości ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meme, ja też.:) Już się cieszę na myśl, że będzie 20 tom. Jeszcze o tak pięknym tytule...

      Usuń