Konkurs

"Only lovers left alive"
Tak się zakręciłam w łapaniu wiosny, pisaniu i czytaniu myśląc bezczelnie jedynie o sobie, że Kraina  jest prowadzona strasznie chaotycznie. W dodatku przez ostatnie dwa lata, poczyniłam takie zapasy książkowe, że aktualnie poszczególne tomy wypadają mi z półek, nocują u znajomych i w reklamówkach samotnie wiszących w ganku, bo ktoś zdecydował się oddać, a ja w tym czasie zapełniłam miejsce.

Jednak wiosna jest, zabrałam się za porządki. Dlatego też chciałabym wpaść w niedzielę na wymianę książek na Targach w Warszawie - rok temu było cudownie! Również dlatego postanowiłam też oddać Wam kilka moich książek w zamian... w zamian za polecenie innych sztuczek!

Zbliża się kolejna rocznica bloga, o której staram się zapomnieć aktualnie, więc pretekst jest. Tak w podzięce, że chociaż piszę nierówno, nieregularnie i czasem za szybko, cały czas jest grupa osób czytających, które lubią wracać, co widać po liczniku (tak, w tym miejscu zawsze jest wielkie zdziwienie, strasznie dużo was tu było!). Dziękuję bardzo. A teraz co do konkursu.

Zadanie: W komentarzu zachęć mnie do przeczytania genialnej Twoim zdaniem książki, lub obejrzenia genialnego filmu. Miło widziane jako dodatek zareklamowanie dobrego bloga do czytania przed snem bądź też wspaniałego malarza do oglądania przy śniadaniu.

Czyli gdy zostawicie mi komentarz:
Jako nagrodę wybieram taką książkę, mój mail to...
Musisz przeczytać Przeminęło z wiatrem, bo...
Potem obejrzeć Fight Club, bo...
Sama wieczorami czytam http://szara-przystan.blogspot.com/ i podziwiam van Gogha
to macie strasznie duże szanse na wygraną! Co oczywiście nie oznacza, że osoba która zarekomenduje jedynie dobrą książkę, nie wygra.
Liczą się argumenty, uczucia i przekonujący wyraz literek!


A teraz najmilsza część, czyli nagrody.Wybieracie maksymalnie dwie książki spośród tych, które widać na zdjęciu wyżej.

Słowem, problem jest, bo kto wygra i ile tych nagród będzie, zdecyduje jedynie mój kaprys. Jednak mimo wszystko, zachęcam. Książki muszą znaleźć dom!

Ps. Tak, czytałam wymienione wyżej PzW, czytałam Dumę i uprzedzenie, Dary Anioła, Jane Eyre, Jeżycjadę, Amerykańskich Bogów, Wiedźmina i Władcę Pierścieni. Więc fajnie by było, gdyby tego typu powieści się nie pojawiały jako polecenia.

Musicie mi wybaczyć dobranie koloru czcionki na bannerku, ale jakoś dziwnie światło padło,a mi teraz najzwyczajniej w świecie nie chce się poprawiać. Nie musicie za to żadnych informacji o konkursie nigdzie umieszczać, chociaż nie ukrywam, że byłoby miło.

32 komentarze:

  1. A, tym razem jest szansa, że Cię złapię :-) na Targach :-)
    Dobrze, to w ramach wyjątku zgłoszę się do konkursu, bo albowiem chciałabym, żebyś:
    1) Przeczytała "Starą Słaboniową i spiekładuchy" przede wszystkim dlatego, że mam wrażenie, że trafi do Twojej wyobraźni i wrażliwości, a gdy Ty o niej napiszesz w Krainie to na pewno też przeczyta tę książkę więcej osób, a jest warta promowania :-)
    2) Obejrzała, jeśli jeszcze nie znasz "U niej w domu". Przede wszystkim dlatego, że na mnie zrobił niesłychane wrażenie i jestem ciekawa, czy zrobi równie duże na Tobie :-)
    3) Nie mam jakiegoś bloga, którego mogłabym Ci polecić, a z malarzy wielbię tylko Fridę Kahlo, która średnio się nadaje do oglądania jej obrazów przy śniadaniu. Ale możesz zerknąć na obraz "Co widziałam w wodzie" (czasami tłumaczony też jako "Co zobaczyłam w wannie") bo jest świetnym polem do popisu dla wyobraźni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możliwe, możliwe. Zależy kiedy się wybierzesz, bo w tym roku dzień docelowy to sobota, niedziela na razie w odległych planach (jako że ja z tych przyjezdnych). :)
      Za polecenia dziękuję, Stara Słaboniowa zapisana, podobnie jak "U niej w domu" (i przy okazji wpadło jeszcze "Życie ukryte w słowach":p). Będę się rozglądać :)
      Cóż, jeden artysta na całe życie to za mało! Chociaż Frida... Nie przykuła mojego wzroku od razu, a nigdy dalej nie szukałam, chociaż biografia już na mnie czeka, a jej zdjęcia gdy maluje - uwielbiam. Jednak obraz na dzisiejszy wieczór jest, dzięki. Teraz się tylko gimnastykuję wyobraźnię - przyjemnie. :p

      Usuń
    2. Podejrzewam, że będę codziennie, ale to jeszcze po prostu się okaże, natomiast sobota jest dla mnie najfajniejszym dniem na Targi, bo jednak pracuję i w piątek to się pojawię już pod koniec dnia i też głównie ze względu na Martę Kisiel :)
      Czasami jeden artysta to aż za wiele ;) mam do malarstwa podejście podobne do gombrowiczowskiego ;) choć mam szacunek dla malarzy ogromny. Ale nie interesuje mnie obraz tak bardzo jak słowo. Takie tam spaczenie..;) ps. O "Życiu.." nie pisałam, bo jakoś tak nie chciałam Ci polecać smutnego filmu. Ale to była moja pierwsza myśl :)

      Usuń
    3. Słowem, jestem prawie pewna, że się spotkamy :D

      Usuń
  2. A miałam myśl, żeby polecić "Alibi na szczęście" na przykład, ale widzę, że już się chyba z nim zapoznałaś :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli żadnych poleceń jednak nie będzie? ;(

      Usuń
    2. A "Jeżycjadę" czytałaś pani Musierowicz? :) Ja już chyba sto razy i często wracam. Albo ostatnio odkryłam "Intymną teorię względności" Janusza L. Wiśniewskiego. Wpadłam jak śliwka w kompot ;)

      Usuń
  3. o, Kochana Mery!
    mam zasadę, że w konkursach nie biorę udziału, bo książki mi się aż za bardzo wysypują z domu, ale to zadanie jest takie ciekawe, a nagrody tak kuszą, że nie potrafię się oprzeć!

    W każdym razie - chciałabym Ci z całego serca polecić książkę, którą przeczytałam zaledwie trzy miesiące temu, a nie wiem jak funkcjonowałam przed jej lekturą. Chodzi mi o "Otulonych deszczem" Charlesa Martina wydaną przez wydawnictwo WAM.
    Nie będę streszczać Ci fabuły, bo to bez sensu i chyba nawet nie potrafię, ale mogę tylko nadmienić, że jest niesamowicie wzruszająca, piękna i łapiąca za serce. A na dodatek bardzo mądra, pokazując czytelnikowi morał niezwykle ważny, choć tak zapominany. To książka, która naprawdę otwiera serce i duszę i chyba nie da się przy niej nie płakać - ja płakałam rzewnymi łzami. Moje serce skleiła na nowo i dała mu nowe piękne myśli do pokochania i zrozumienia.
    Jestem pewna, że Ci się spodoba, ponieważ myślę, że są to klimaty, które ty też lubisz. A poza tym ja ją pokochałam i wracam do niej tak często jak mogę, choćby do ulubionych fragmentów. Do dziś nie jestem w stanie napisać jej recenzji, ponieważ to chyba niemożliwe zawrzeć te wszystkie emocje jakie mi towarzyszyły przy lekturze. Bardzo, bardzo warto ją przeczytać, naprawdę.

    Filmów nie oglądam, obrazy też jakoś mnie omijają, ale mogę Ci polecić przecudnych fotografów - wygoogluj sobie Billa Gekas albo Olega Oprisco. No coś przecudnego <3

    A jeśli chodzi o książki to chętnie bym przygarnęła "Dziewczynę, która pływała z delfinami" lub "Echo winy" <3

    PS I widzimy się na targach w Warszawie? Wybieram się w sobotę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak dochodzę do wniosku, że to dobry pomysł był, nie czekać z konkursem do wtorku;) Jako że przeplatam sobie klasyki z powieścidłami współczesnymi, to zaraz po wczorajszym skończeniu "Władcy much" z półki wyciągnęłam polecanego Martina. Co prawda nie "Otulonych deszczem" (bo nie posiadam), ale dawny prezent czyli "Kiedy płaczą świerszcze". Zaczęło się ładnie, nawet bardzo, jednak to dopiero początek... ;)

      Oleg Oprisco <3

      Z tymi Targami to jest tak, że nie będę sama, jednak chociaż przez chwilkę chciałabym zobaczyć Was wszystkie. Zobaczymy tylko jak długa będzie to chwilka :)

      Usuń
  4. Jako nagrodę wybieram "Piórko na wietrze" i "Dziewczynę, która pływała z delfinami". Mój mail: a.w.stoch@gmail.com. Przeczytaj "Imię róży" Umberto Eco, bo to świetnie napisana historia, do której można wielokrotnie wracać, za każdym razem odkrywając w niej coś nowego (raz jest kryminałem, raz traktatem filozoficznym, księgą mądrościową, kiedy indziej powieścią historyczną, obyczajową lub romansem). I biblioteka! Koniecznie przeczytaj ją dla biblioteki :D Obejrzyj "Amelię" dla zanurzania dłoni w workach z ziarnami na targu, dla smutnej dziewczyny malowanej wielokrotnie i zapomnianych, dziecięcych skarbów znajdowanych przypadkiem w łazience... Artysta do śniadania? Paul Klee. Na koniec przedstawiam dwie poważne damy - http://dwiepowaznedamy.blogspot.com/ - i życzę udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za polecenie, szczególnie Paul Klee mnie zauroczył. Tak czytam o nim, jego obrazy końcowe (to przez tą lekturę Władcy much siedzę cały czas w tym klimacie)! Chociaż to te humorystyczne, barwne początkowo-środkowe są chyba mi najbliższe. I jakie śniadanie? Cały wieczór mi zajął! ;)

      Imię róży przede mną, teraz chyba coraz bliżej, bo ostatnio Eco coraz częściej zaczyna się przewijać i przypominać, że jeszcze nie znam, nie zaprosiłam, nie przemyślałam...

      Amelia... ja już zanurzyłam dłoń, poznałam smutną dziewczynę i jeszcze czekam, aż wreszcie sama znajdę ten skarb przyglądając się Lady Di. Muszę wrócić...

      Usuń
  5. Mój mail to lila262@interia.pl
    Polecam Ci "Nigdy, nigdy mnie nie złapiecie" Williama Whartona. To cudowna opowieść o tym, jak wrażliwy chłopiec przetrwał wojnę i jakich spustoszeń dokonała ona w jego wnętrzu. Mimo tematyki wojennej to książka o pokoju i miłości do drugiego człowieka. Przewrotne, prawda? Nie śmiem polecać Ci dzieł Beksińskiego, bo u mnie powodują gulę w gardle. Ten człowiek widział prawdziwe zło, skoro malował w taki sposób. Może jednak skusisz się i spojrzysz na prawdziwe cierpienie duszy? A może zobaczysz w jego obrazach coś innego?
    Kocham pokręcone filmy. Jeżeli nie interesują Cię wyłącznie słodkie, grzeczne produkcje, obejrzyj "Krainę traw"pełną osobliwości. Obrzydliwa? Chora? Dla mnie magiczna na swój sposób. Zresztą ja chyba lubię takie potworności...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie wpasowałaś się w mój gust, a raczej ten cień z którym żyłam jeszcze tak niedawno i tak długo, a teraz on tylko czasem zagląda, wychyla się i jakoś wszystko zazwyczaj przygładzam sztuką, rozwiązuję sztuką.
      Beksiński... Nie znam. Znaczy znam tak jak większość, jednak rzadko decyduję się zgłębić, przyjrzeć, żeby to wszystko wybuchło. Chociaż czasem to jest bardzo potrzebne. I zawsze boli...

      Wharton i "Kraina traw" - dziękuję pięknie za nie. Film jeszcze dziś postaram się obejrzeć.

      Usuń
    2. Chętnie podrzucę Ci jeszcze trochę ciekawych pozycji. Widać mamy podobny gust. Mam nadzieję, że coś Ci się spodoba.

      Usuń
    3. Bardzo chętnie :)

      Usuń
  6. Szkoda, że czytałaś Przeminęło z wiatrem, bo to wg mnie najpiękniejsza książka na świecie i godziiiiny mogłabym o niej pisać w samych superlatywach, ale trzeba znaleźć coś innego... hmm. kochamkochamkocham serię Cmentarz zapomnianych książek. widzę, że czytałaś już Cień wiatru, ale drugi tom - Gra anioła, jest zupełnie inny, choć pod wieloma względami podobny. okej, jest Barcelona, tajemnica, i cały ten magiczny klimat, ale wszystko jest tak nieprawdopodobnie mroczne i posępne, jakby poszło się na cmentarz w listopadową noc, i po prostu nie do opisania. nic nie można przewidzieć, a po lekturze zostaje kac jak cholera. jestem pewna, że nie zawiedziesz się.
    nie oglądam jakoś specjalnie filmów, ale jednym z moich ulubionych jest "Kołysanka" Machulskiego. jak na Polskę naprawdę genialna produkcja, przy której można śmiać się do łez, a przy tym zupeeełnie inna w porównaniu do wszystkich innych polskich komedii, najczęściej z udziałem Karolaka. ewentualnie Adamczyka.
    żadnych malarzy praktycznie nie znam (poza tymi oczywistymi), więc nie będę udawała że jest inaczej i podam jakiegoś zupełnie losowego, i tak byś wyczuła prawdę po sposobie, jakim bym mówiła.
    a co do blogów, nie wiem czy sens jest polecać bloga z recenzjami, bo przecież znamy się tu wszyscy, ale może uznasz rekomendację vloga? parę dni temu natknęłam się bowiem na ten kanał https://www.youtube.com/user/TheBeeczka i obejrzałam już jakieś 50 filmików. zależy, jakie masz poczucie humoru, ale ja bawię się przednie :)

    wybieram Alibi na szczęście, a mail - 5ever.believe@gmail.com

    do zobaczenia w sobotę na Targach ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chronię tutaj siebie, bo przecież po Przeminęło z wiatrem zawsze ma się taki straszny smutek w sobie, że nie wiem, czy chcę to teraz przeżywać. Przygotowuję się do powrotu w wakacje. :)

      Za Zafonem nie tęsknię jakoś. Nie wiem, dlaczego. Przecież tak lubię Cień wiatru. Jednak może niedługo... ;)
      Kołysanka zapisana, dzięki.
      A vlog? Zawsze ograniczałam się do tych anglojęzycznych, jednak zaraz i na tego zajrzę :)

      Dzięki piękne. :)

      Usuń
  7. Jestem tu pierwszy raz i żadnej nagrody nie chcę, zresztą, wygrać i tak nie wygram XD Ale z góry mówię, że nie chcę, bo książek w domu mam aż za dużo i sam szukam im nieraz domów. Ale skoro jest okazja to można podzielić się ładnymi rzeczami.
    Więc...zacznijmy od filmu, dobrze?
    Najpierw włącz to i zamknij oczy. Wysłuchaj do końca, Poczuj emocje.
    http://www.youtube.com/watch?v=gcEW9jXvsNw
    Film nazywa się Perfect sesne. Polskie tłumaczenie? "Ostatnia miłość na ziemii". Trochę nieudolne. Bo w tym filmie nie o miłości tylko chodzi. A raczej...nie o prosta historię miłosną. A o inny wymiar większego czucia. Czucia, gdy wszelkie inne, oczywiste zanika. Niby nic się nie dzieje, dzieje się wiele...a ty zastanawiasz się, czy naprawdę czujesz. Czy naprawdę doceniasz to co masz. Każdą pieszczotę mokrej trawy, gdy chodzisz po niej boso. Zapach ulubionego jedzenia i farby, którą ktoś maluje obrazy. Czy doceniasz to, jak bardzo możesz zobaczyć, poczuć, posmakować, usłyszeć. Czy w tym wszystkim umiesz kochać? Czy umiesz żyć dalej, jeśli coś stracisz? Czy życie po stracie pewnej rzeczy nadal może być piękne? Czy zawsze jeszcze można śmiać się i przeżywać, w pełni? Czy przeżywasz w pełni wtedy gdy możesz, czy spłycasz rzeczywistość? Mi ten film tak kazał pytać właśnie. I po wyjściu z kina zaśmiać się, spojrzeć w niebo i zobaczyć, prawdziwie zobaczyć, jaki ma tego dnia kolor. Dlatego, tyle o filmie.

    Książka? Może będę troszkę naiwny i dziecinny, ale książka, którą każdy musi przeczytać i przeżyć ( a pewnie już to zrobiłaś, ale co tam!) to "Zabić drozda" Harper Lee. Bo niektóre książki zostają w sercach na zawsze i to jest jedna z nich. Taka, która uczy szacunku i zrozumienia. Bo czasem coś musi nam pokazać, że aby zrozumieć drugiego człowieka, musimy spojrzeć jego oczami. I dobrze czasem być utopistą, dzieckiem, które jeszcze wierzy i dopiero orientuje się, jakimi prawami rządzi się świat..warto do tego wracać. Dlatego ta książka, jedna z najpiękniejszych. Poza tym, jeśli kochać, to tylko takich ludzi jak jeden z bohaterów, Atticus.

    Blog do poczytania? Lubię wiele. I będę pewnie dziwny, jeśli zaproponuję..blog kulinarny. Naprawdę. Ale jedzenie jest sztuką, gotowanie najwyższą alchemią i ta pani to udowadnia:
    http://kucharnia.blogspot.com
    Mało kto tak pięknie pisze o jedzeniu :)

    Malarz? Ja ostatnio zachwycam się tym twórcą:
    http://www.maxyawneyphotography.com/Martin-Wittfooth
    Ale nie wiem, czy jest dobry do śniadania. W ogóle, nie wiem, czy dla wielu osób jest odpowiedni bo maluje...zwierzęta. Ale jak maluje! Mnie to po prostu chwyta. Może i Ciebie zatrzyma na chwilę.

    To tyle, mam nadzieję, że chociaż coś się spodobało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczytałam się... Strasznie sympatycznie piszesz, o rzeczach sympatycznych i niesympatycznych, a o marzeniach chyba najpiękniej :-) Świetnego masz bloga ;)

      Ale co do konkursu, do którego wszyscy się zgłaszają, a wygrać nie chcą:
      Film... Piękny soundtrack, chociaż teraz tak czytam o filmie, a ja widziałam tam, w tej muzyce piękne suknie noszone przez damy, które przemieniały się w tęsknoty z ostatniego filmu Jarmusha. Jednak obejrzę z wielką chęcią.

      "Zabić drozda" czytałam, jednak to było jakiś czas temu, a w znaki książkowe wierzę i jesteś trzecią osobą w ciągu kilku dni, która mi o tej książce wspomina. I już tęsknię za nią. Bo może patrzę też nie tylko na historię, ale i na jej otoczenie. Tak, uwielbiam Atticusa. Wracam do niej niezwłocznie.

      Idę odkrywać polecanego bloga i polecane malowane zwierzęta (chyba tego drugiego boję się bardziej - chociaż po lekturze bloga nie mogę uwierzyć, byś polecił mi coś myśliwskiego...:)

      Dziękuję, tak na koniec :)

      Usuń
    2. Cóż, dziękuję:)
      Bo jak widać za dużej ilości osób grozi, że zginą śmiercią tragiczną, przygnieceni przez książki spadające z półek XD
      Ostatni film Jarmusha nadal muszę obejrzeć. Mam za dużo zaległości filmowych, zdecydowanie.

      To takie małe faux pas polecać coś, co ktoś już czytał...ale miałem swoją szansę, mówi się trudno:)

      Można się zdziwić. Umiem skórować zwierzęta XD Ale nie, to nic myśliwskiego:)

      Nie za ma co:)

      Usuń
  8. Hm... Bardzo fajne zadania ^_^ Jeśli chodzi o książkę, to z całego serca polecam Ci "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd. Stany Zjednoczone lat 50., czasy brutalnej segregacji rasowej. Nastolatka, która nie może uporać się ze śmiercią matki ucieka od ojca i trafia do domu czarnoskórych pszczelarki. Książka bardzo mi się podobała. Jest ciepła, optymistyczna, przywraca wiarę i siłę do pokonywania trudów życia. Każdy zmaga się z jakimiś trudnościami, problemami tak jak te kobiety w powieści. Wspierają się, obdarzają zrozumieniem i szacunkiem, kruszą mury, odnajdują same siebie. Uśmiech i łzy idą ramię w ramię w tej powieści. No i... Książka wręcz ocieka miodem i miodowością :D

    Malarz natomiast... Polecam obrazy Edgara Degas. Uwielbiam impresjonizm, jego obrazy lubię szczególnie. Kto w tak genialny sposób maluje baletnice i tancerki?

    Bloga nie polecę żadnego niestety, ale mam bzika na punkcie polskiego kina międzywojennego i szczerą miłością darzę aktora Eugeniusza Bodo. Jeśli masz trochę czasu sięgnij po jeden z filmów z jego udziałem. Ja je uwielbiam i mogę oglądać bez końca, np. "Książątko", "Paweł i Gaweł" oraz "Piętro wyżej" :) (Polecam Ci też fantastyczną biografię tego aktora "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań". Napisana bez patosu, a z dystansem i szczyptą humoru, gawędziarskim i potoczystym językiem. Dużo cytatów z różnorakich źródeł, bogata bibliografia i piękny rys epoki. Jeśli chcesz więcej o tej książce się dowiedzieć to zapraszam tu, do mnie: http://ksiazkowa-kawiarnia.blogspot.com/2014/01/121-ryszard-wolanski-eugeniusz-bodo-juz.html )

    Mam nadzieję, że na coś Ci się przyda to co tu naskrobałam, a zrobiłam to z przyjemnością, bo lubię jak mogę coś komuś polecić fajnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem właśnie po ekranizacji tej książki i waham się cały czas co do książki, bo słyszałam opinie,że tym razem film wyprzedził pierwowzór. Jednak sama historia - piękna, miodowa, właśnie piszę tekst o niej :)

      Cóż, uwielbiam impresjonistów, nawet jeśli to tacy nie impresjonistyczni impresjoniści jak Degas. Słowem, tak, znam, zachwycałam się jakiś czas temu...

      Eugeniusz Bodo to na razie moje plany. Nie wiem nawet, czy lubię takie kino, jeszcze nie wypróbowywałam ;) Ale zapisane, na pewno się skuszę i dziękuję Ci pięknie :)

      Usuń
  9. Droga Mery,

    Co do książek, widzę że lubisz podróżnicze, więc polecę Ci książkę Tiziano Terzani „Powiedział mi wróżbita” (choć bezpiecznie możesz sięgnąć po każdą książkę tego autora/dziennikarza/podróżnika; jeśli już go znasz, albo kiedy już go poznasz trochę lepiej, to koniecznie przeczytaj wydaną po jego śmierci „Koniec jest moim początkiem” – serię rozmów syna z ojcem, ucznia z mistrzem). Do życia, do siebie, do ludzi i do podroży (bo d r o g a jest drugim domem Terzani’ego) podchodzi on z mądrością zaczerpniętą z lat spędzonych na zgłębianiu duchowości wschodu, z niewinnością i otwartością dziecka, z dystansem i poczuciem humoru. „Powiedział mi wróżbita” to balansowanie na granicy kultur, religii, przesądów – słowem, jest to spojrzenie prosto w oczy temu, w co wierzymy i jak nasza wiara w cokolwiek kształtuje nasze życie. To także chwila refleksji nad zatracanymi tradycjami i nad trującym wpływem zachodniej nowoczesności. To książka pełna zapachów Azji (tych pięknych i tych trochę mniej), przepełniona ciszą buddyjskich świątyń i gwarem bazarów; ale przede wszystkim jest to podróż, doświadczonego obieżyświata, który nigdy nie zdjął skóry prostodusznego ucznia.

    Zostając w temacie podroży, polecam blog www.brighthearted.blogspot.com . Młoda dziewczyna odważnie wychodzi na spotkanie świata, pisze lekko i prawdziwie, a jej fotografie zatrzymują nie tylko sceny i widoki, ale żywe momenty, które czujemy. Piękno prostoty spełniania marzeń. Inspiruje mnie bez końca.

    Na śniadanie polecam nadmorskość i beztroskę Hiszpana – Sorolla.

    Film – „The Dreamers” („Marzyciele”): magia wolności, słodycz bycia młodym, agresywne piękno Paryża i ta nieuchwytność tego za czym gonimy…

    Mój e-mail: fabienne.milieu@gmail.com

    Pozdrawiam i mam nadzieję że choć jedno moje słowo na coś się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie znałam, a czytam o nim, o jego książkach i chciałabym to wszystko poczuć tu, teraz i natychmiast, chociaż jestem jednocześnie pewna, że gdy już go zamówię, będę czekała i powoli analizowała.

      Blog - fluidowo jeden z moich ukochanych :)
      Sorolla wspaniały, wiesz kogo mi przypomina? Volegova. Chociaż po przyjrzeniu się, inny.

      Jeśli myślę o tych samych Marzycielach to jeden z moich odwiecznych planów, który zamierzam zrealizować w trakcie majówki. Jeszcze trochę czasu mi zostało. I jeszcze trochę pochwał, które skonfrontować trzeba ;)

      Dziękuję jeszcze raz :)

      Usuń
  10. [burza mózgów]
    Ależ Mery wszystko, co taaakie cudowne już czytała!
    [myślenie, nawet szare komórki idą w ruch]
    A może by tak jeszcze raz polecić jej PZW?
    [myślenie, myślenie, myślenie]
    Nie!
    [myślenie – co tu zrobić, co tu zrobić, co tu zrobić]
    Wiem!

    Polecam Ci PZW. Od bestselleru do filmu wszech czasów – Ellen F. Brown i John Wiley, JR. Właściwie to nie wiem czemu. Może dlatego, że wiem jak bardzo kochasz PZW? Tak, pewnie dlatego. I watro sięgnąć po ten twór opowiadający o najpiękniejszej książce na świecie, chociażby tylko dla przyjemności. Na pewno nie jest to biografia Mitchell, raczej historia powstania powieści i ekranizacji. Choć tego dzieła nie można nazwać genialnym to zdecydowanie dobrym, a nawet bardzo dobrym. Ja w każdym razie wspominam bardzo miło. Pamiętam jak czytałam w wannie (to u mnie normalne) i wydzierałam się do mamy, że „nie cierpię Margaret Mitchell!”. Pamiętam także ten ból, który mnie dopadł podczas zgłębiania treści stron 270 i 271... Ale potem to wszystko jej wybaczyłam.
    Mam masę tematów, na które chciałabym z Tobą podyskutować, jednak do tego musisz przeczytać OBDFWC. A najbardziej o otwartym zakończeniu... bo Ema powiedziała, żebym znalazła sobie inną osobę, z którą będę się na ten temat kłócić (ja się wcale nie kłóciłam!). Tylko Ty mi się zostałaś, Mery...

    Genialny film? Hm... oglądałam tylko jeden, który mogę nazwać „genialnym”, a jest nim... Titanic. Ale na pewno znasz... więc może by tak... hm. Wiem! Polecam Ci GNW, w czerwcu wybierz się do kina i obejrzyj. Mam nadzieję, że ekranizacja nie okaże się tak paskudna, jak Kinga przewiduje. :D

    Z książek polecam Ci jeszcze Villette Ch. B. bo wiem, że nie czytałaś, ale zamierzasz. Cud, malinki i orzeszki. Poznawałam jakoś przez tydzień, akurat było wolne, i to był pewnego rodzaju trans, a potem skończyłam i... okazało się, że to jednak rzeczywistość. W każdym razie piękna książka. Taka... nadnaturalna, magiczna i czytanie jej jest jak unoszenie się w obłokach. Bardzo smaczna. Stanowi pewnego rodzaju niebiański sen, cichy i spokojny, otoczony niewidzialną mgiełką. Słowem – zachwycam się.

    Blog? Dobry?
    Tu mam problem.
    Bo wiesz, delikatnie mówiąc, znam tylko jeden cholernie dobry blog i jest nim
    TWÓJ.
    To prawda. Jesteś moim największym autorytetem. I zazdrość mnie zżera, gdy czytam Twoje teksty, bo wiem, że ja nigdy nie napiszę nic w połowie tak wspaniałego.

    Poleciłam dwie książki (jedna zamiast malarza). Mam nadzieję, że mi wybaczysz, a jeśli nie, to możesz mnie zdyskwalifikować. Nie obrażę się.
    no i te nagrody ...
    Nie sądzę, abym cośkolwiek wygrała, ale jeśli, jeśli zdarzyłby się cud, to sama wybierz nagrodę.
    Za to też w sumie możesz mnie zdyskwalifikować.
    mail – kinga.godowska@vp.pl
    P.c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Mery czytała wszystko co cudowne, to Mery rzuciłaby to wszystko, rzadko przecież po chłam sięga. A tak to czek na Mery Dostojewski, Tołstoj, Tolkien, Antologia reportażu polskiego i Mery oczekuje, że to będzie coś wspaniałego. No i Mery czyta właśnie Kafkę. I czasem czuje się wspaniałość, a czasem wcale jej nie ma tam... :p

      Uwielbiam się kłócić i dyskutować, chociaż przyznam, że nie miałam w planach czytania tej książki. Przecież zwariować można, każdy musi mieć teraz własną biografię?! Chociaż lepsza już "biografia" PzW niż Neymara. Więc jeśli tylko będzie w bibliotece, skuszę się, niech już będzie :p

      Film - pudło. Nie przepadam za nim, dopiero ostatnio przekonałam się do Leo, a zacierać złe wrażenie po Titanicu musiał swoimi najlepszymi filmami. Kate Winslet jeszcze się nie odkupiła.
      Zresztą, może to nie sam film, ale otoczka, wszystkie piski i wszelkiego rodzaju łatki, jakie do niego przyrosły sprawiły, że nie umiem go oglądać tak, by się w to wszystko wczuć. Jakoś jest to za bardzo komercyjne. Chociaż ostatnio po świetnym tekście, troszkę przychylniej na niego spojrzałam:
      http://tuczytam.blogspot.com/2014/04/o-titanicu-inaczej.html

      Na GNW czekam z niecierpliwością. Oczywiście, całego Greena w filmie nie zmieszczą, jednak z każdym kolejnym trailerem utwierdzam się w przekonaniu, że to będzie bardzo dobra ekranizacja :)

      Z tym blogiem, to serio jest problem. Ale nie martw się, szykuję pewną notkę, podzielę się z Tobą genialnymi blogami :p

      Dyskwalifikować nie zamierzam, strasznie lubię, jak mi się coś poleca :D
      I dziękuję Ci pięknie za polecenia :*

      Usuń
  11. Ja chciałabym polecić c
    i " Poczwarķe" Doroty Terakowskiej. Historia opowiada o dziewczynce z chorobą Downa...O tym jak sobie radzą jej rodzice z jej chorobą oraz jak takie dziecko postrzega otaczający je świat...Jest to naprawdę dobra ksiażka. Mi osobiście na sam koniec łezka się zakręciła w oku.
    Film, który chciałabym ci polecić to Jeden dzień....opowiada on historię przyjaźni pomiędzy kobietą a mężczyzna która przeradza się w miłość....ale nie jest to żadna przelukrowana komedia romantyczna...ten film bawi ale także i wzrusza...Co do malarstwa to akurat tych malarzy co lubię to znasz...ale wygoogluj sobie zdjecia Kateriny Plotnikovej...mają w sobie coś magicznego i bajkowego.
    Bloga niestety Tobie nie podam bo jakoś nie mogę sobie w tej chwili żadnego przypomnieć;)
    Jeżeli jakimś trafem szczęścia uda mi się wygrać to chciałabym prosić o " Alibi na szczęście" i " Krok do szczęścia"
    Mój mail to : margaret-bumm@wp.pl
    Pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle podałam mail...ale gapa ze mnie :) to będzie tak : margaret-buum@wp.pl

      Usuń
  12. Nie czytałaś "Sztuki słyszenia bicia serca", prawda? Skoro o tej książce piszę pod konkursowym postem, to zapewne się domyślasz, że teraz spróbuję użyć swojej siły perswazji i przekonać Cię do sięgnięcia po to właśnie dzieło Sendkera. Ale po kolei. Jeśli zaraz zajrzysz na LC i przeczytasz opis książki, stwierdzisz, że to raczej nic nadzwyczajnego. Uwierz - kiedy zaczynałam czytać tę powieść nie spodziewałam się czego aż ta poruszającego. Nie chcę wciskać tu spoilerów, żeby jak najlepiej Cię przekonać, bo liczę na to, że kiedyś na własnej skórze poznasz oddziaływanie tej książki. Jedno jest pewne - Sendker zawarł w swym dziele kwintesencję miłości. Nie takiej znanej nam z komedii romantycznych, czy kolorowych magazynów - to uczucie znacznie większe i silniejsze. Przy tym wszystkim Azja w tle, a autor osobiście jest rzekomo wielbicielem Murakamiego (wiem, że Tobie ostatnio z nim nie po drodze, jednak według Ciebie jego książki mimo wszystko mają coś w sobie). Krótko mówiąc, dobra książka, serio :)

    Z następnymi punktami nie będzie tak łatwo, bo na filmowym i malarskim "gruncie" nie czuję się tak pewnie. Mimo to - "Nad życie" obejrzeć warto. Zdecydowanie. Nie będzie się oglądało z przyjemnością, to nieodpowiednia produkcja do polecenia na gorszą chwilę. Ale rzuć kiedyś okiem, bo... to wszystko robi spore wrażenie. A jak już obejrzysz to koniecznie podziel się wrażeniami.
    Malarza i bloga nie polecę, bo nie mam niestety w czeluści pamięci perełek. Beksińskiego znasz, van Gogha tym bardziej. Za to podzielę się ładną muzyką (wybacz, że nie trzymam się reguł :p). Mam nadzieję, że nie kojarzysz, to chociaż Cię czymś zaskoczę :D Znasz, czy nie znasz - posłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=OfIy0YOZW4Y.

    Jeżeli jakimś cudem wygram (na co nie liczę, naprawdę, nagrodę wybieram w ramach formalności) to wybieram "Małe cuda". E-mail: ksiazkawreku@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do filmów hmmm, myślę że jeżeli wolisz komedie to polecam filmy takie jak " To już jest koniec ( świetna komedia, bardzo humorystyczna i dowcipna) " "Wkręceni" jeżeli lubisz horrory to na pewno polecę "Obecność" (muszę przyznać że nie dotrwałam do końca), filmy fantastyczne i przygodowe, ja np. lubię coś w rodzaju "Hobbita", "Ja frankestein", "Pompeje" super filmy niedawno wyszły w kinach powinny być już na płytach.
    Co do książek to czytam ich bardzo dużo i nie będę tutaj wszystkich wymieniać he he =) książki polskie to chyba najbardziej mi się podobała seria Małgorzaty Musierowicz takie jak " Kłamczucha" , "Brulion Bebe B" i inne, cała seria nazywa się chyba "Jeżycjada" , jeżeli chodzi o zagraniczne to bardzo podaba mi się seria o wampirach " Dom nocy", a oprócz tego polecam książki takie jak " Wizje w mroku", "Aniołowie zniszczenia" ja osobiście lubię czytać książki typu "Włada pierścieni" i Harry Potter" ale praktycznie czytam cokolwiek co wpadnie mi w ręce. Polecam ci też stronę "Czytaj po zmierzchu" jest tam wiele książek i recenzji. Polecam!!!

    Myślę że wybrałabym "Pamiętnik nastolatki" ( nie wiem dokładnie czy jest na zdjęciu bo światło odbija napis) lub "Być jak Adel"
    mój e-mail : magdamk2000@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć, Mery (tu Nutka)!

    Ja tak trochę pozakonkursowo, ale czuję że muszę się podzielić fantastyczną lekturą. Dobrze też, że w zadaniu konkursowym pomiędzy genialną książką a filmem jest spójnik "lub", ponieważ nie za bardzo mam ostatnio czas aby oglądać cokolwiek.
    A jeżeli chodzi o bloga, który chciałabym polecić, to nie jest to blog i nie muszę Ci polecać, bo to Wyspa bardzo dobrze nam znana (i to przecież z niej - z KG - znam adres Twojej Krainy, do której - jak widać - czasem wpadam).

    Ale wracając do tej fantastycznej lektury (chyba odpowiednio spotęgowałam napięcie, prawda?), jest to "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" Matthew Quicka.
    Nie ukrywam, że pana Quicka poznałam poprzez jego "Poradnik pozytywnego myślenia". Zwiastun filmu na podstawie książki mnie nie zachęcił, ale ostatecznie sięgnęłam po "Poradnik" i jednym słowem: wsiąkłam. To właśnie lektura tej (chyba najbardziej znanej jego książki w Polsce) skłoniła mnie do zakupienia "Niezbędnika obserwatorów gwiazd".

    Nie żałuję zakupu i nie żałuję tych kilku godzin, w czasie których dosłownie "połknęłam" (a nie jestem szybkoczytaczem) "Boy 21" (bo taki jest oryginalny tytuł). Jak można żałować czegoś, czego nie spotyka się codziennie w literaturze popularnej i nie tylko?
    Matthew Quick posiada bowiem niebywały dar słowa. Zdaniami pełnymi prostoty i prawdy (o tak! każdy przecinek jest w nich prawdziwy) kreuje rzeczywistość i postaci, których się nie zapomina. I mimo iż można zauważyć pewne schematy oraz powtarzające się motywy, których używa w swoich powieściach, historie trzymają w napięciu, bawią (prawie do łez?) oraz dotykają do głębi, poruszając najczulsze struny. A wszystko to - jeszcze raz podkreślam - bez zbędnych słów, pośród prostych opisów, poprzez konfrontację bohaterów z życiem.

    Nie sądzę, aby szczególnie trafne było uskutecznianie słowotoku, podczas gdy autor potrzebuje tak niewiele, aby wyrazić tak wiele. Chodziło chyba o to, aby przekazać jak bardzo podobała mi się ta książka. A podobała mi się bardzo. I serdecznie polecam.

    Z pozdrowieniami
    Nutka

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć, nie mogę znaleźć nigdzie do Ciebie kontaktu więc pozwoliłam sobie napisać tutaj. Czy masz może jeszcze "Reamde" ? Chciałabym kupić lub wymienić się z Toba. Odezwij się proszę na mojego maila ola.walczak.waw@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń