O Mamie Muminków

Wspaniałe jest to wydanie. Opasły tom, z jedną z ukochanych autorek na okładce, figurkami tych, którzy wytykają, uspokajają, czasem pokazują. Kusi z półki w księgarni, kusi z ekranu komputera i w końcu człowiek po prostu skusić się daje.

Takie tomy też można połykać w trzy dni, gdy historia wciąga nas do tego stopnia, że przerwać nie możemy. Jednak nie tym razem. Zmęczyłam się czytając tę wyczekiwaną książkę. Przyszły wspomnienia z lektury nieudanej biografii Montgomery - zaryzykowałabym nawet, że tym razem było gorzej.

"Mama Muminków" to dziwny twór, pełen  analizy poszczególnych tomów opowiadających o pulchnych trollach, czy też innych dzieł Jansson (nie tylko literackich), gdzie braknie historii życia, a jeśli się pojawia, ułożona jest niechronologicznie, zagmatwanie. Opowieść pani Westin przytłacza ilością wiedzy, często gubiąc najważniejszą bohaterkę - Tove.  Boli również niestaranność wydania polskiego - upiorna składnia, dziwne tłumaczenia czy literówki.

Jednak miłośnik czyta.
Dla zamieszczonych tam skrawków listów pisarki, dla pojedynczych zdań i historii, by samemu wyobrazić sobie wszystko dokładniej, dla informacji o książkach Tove w Polsce nie wydanych (choćby miały mieć postać analizy), dla ilustracji. Czasem nawet łapie jakąś szczątkową przyjemność z tej lektury, jednak przede wszystkim po głowie kołacze mu się zdanie wypowiedziane kiedyś przez Tove:

To piękna myśl, że spotkanie z pisarzem powinno mieć miejsce tylko w jego książkach.[str.305]

A że mi bardzo trudno pisać, po tak wielkim rozczarowaniu, to jest chyba najlepszy komentarz do tej książki.

"Mama Muminków" B.Westin, wyd.Marginesy, 2012, tł.B.Ratajczak




17 komentarzy:

  1. Uwielbiam pierwsze tomy o Muminkach, więc prawdopodobnie również byłaby nieco rozczarowana..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pierwszych tomów nie mam takich uczuć jak do ostatnich (absolutnie genialne), jednak też wspominam je z sentymentem i bardzo lubię (szczególnie Lato Muminków), a rozczarowanie i tak dopadło... ;)

      Usuń
  2. No weź! Mam lekturę tego, masz rację, opasłego tomu przed sobą, a tu takie Twoje rozczarowanie tą książką... Mam nadzieję, że mi się jednak spodoba, bo samo wydanie zachwyca i w ogóle, tylko jeszcze żeby treść mnie zachwyciła :).

    PS A bardzo długo czytałaś tę książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszaj się faktem, że niektórym się podobało i niektórzy byli zachwyceni. Może to też dlatego, że jednocześnie czytałam świetnie napisaną biografię Lindgren? W każdym razie, jak dla mnie straszne nieporozumienie. Czytałam ponad tydzień.

      Usuń
  3. Moją przygodę z Muminkami tak naprawdę dopiero zaczynam i nie zamierzam jak na razie kończyć. Na początek nie chciałabym się zniechęcić do nich tą "Mamą Muminków", która podobno miała być biografią autorki. Tę książkę całkowicie sobie odpuszczam i biorę się za kolejną część przygód cudownych stworków :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze rozwiązanie! Szczególnie, że biografia taka a nie inna. ;p

      Usuń
  4. Przykre, że tak potraktowano biografię tej autorki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz. Jak zawsze.

      Usuń
  5. Ach Muminki i Tove. Szkoda, że ta biografia się nie udała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie, są też osoby, którym się podobała, więc jak zawsze nie każdy podzieli moje zdanie.

      Usuń
  6. Przez Twoją miłość do Muminków, zaczęłam ostatnio oglądać tę starą kreskówkę :) Właśnie jestem na 6-tym odcinku, w którym pojawia się Buka! Fajnie tak sobie przypomnieć po latach...
    Może kiedyś dorwę też książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znienawidzoną przeze mnie kreskówkę? Masz, biedny człowieku, poczytaj sobie coś porządnego, a nie te kreskówki oglądasz:
      http://www.moomin.pun.pl/page.php?id=11264

      ;-)

      Usuń
    2. Co Ty mówisz? Nie lubisz animowanej wersji? Ja jako dziecko uwielbiałam "Muminki", prawie tak samo jak "Smerfy".

      Usuń
  7. początkowo bardzo chciałam przeczytać tę biografię, ale już kilka osób pisało, że się zawiodło i chyba sobie odpuszczę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zachęcam, naprawdę lepiej sobie jeszcze raz przeczytać książki Tove (jakiś czas temu przecież NK wydała nową).

      Usuń
  8. Chociaż do Muminków i samej Tove mam sentyment to nie zapomnę jak za dzieciaka śnił mi się koszmar (jak ma się kilka lat to różne rzeczy człowiekiem wstrząsają), że wyrósł mi ogonek jak u Muminków :P
    Szkoda, że spotkało Cię takie roczarowanie po lekturze.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chachacha, ogonek aż tak straszny? ;-)

      Usuń