Obejrzałam, napisałam, tekst wpada w ton wszechwiedzący. Jednak ten ton wszechwiedzący proszę traktować jako spojrzenie laika, bo jednocześnie ten ton opiera się jedynie na spostrzeżeniach subiektywnych. Dlatego jeśli ktoś nie zgadza się nawet w kwestii "Na czym stoi książkowa Jane" to można się kłócić i zalecane jest branie zdań brzmiących jak pewniak, jako prywatnych odczuć Mery.
Boję się oglądać ekranizacje książek. Szczególnie, gdy pierwowzór kocham, uwielbiam albo chociaż nienawidzę. Jane Eyre zaliczała się do tej pierwszej grupy i przez długi czas w ogóle nie patrzyłam na filmy z jedną z ulubionych bohaterek w roli głównej. Po co psuć własne wyobrażenia?
Jednak ciekawość często zwycięża, szczególnie, że to dobry pretekst, by po raz kolejny wrócić do danej historii...
 |
| źródło: filmweb.pl |
Książka Charlotte oparta jest na bohaterach i ich emocjach. Kolejna żona, pożar czy chociażby wszystkie sceny z udziałem Helenki wydają się istnieć tylko po to, by Jane mogła dać upust swoim myślom, uczuciom, sprzeciwom, a miejscami poprzeć to czynem. Oczywiście, wszystko inne jest dopasowane, włożone w ramy historii miłosnej, jednak przede wszystkim w tej książce wszystko krzyczy, chociaż krzyku tam w ogóle nie ma. Za każdym razem więc scenarzysta, reżyser, aktorzy stają przed trudnym zadaniem.