Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christie Agatha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christie Agatha. Pokaż wszystkie posty

Kryminał idealny... ("I nie było już nikogo" A.Christie)

Lubię kryminały w pełnym tego słowa znaczeniu. Lubię, gdy są takie klasyczne, dopieszczone w każdym calu. Gdy nic nie odstaje, nic nie uwiera, a wszystkie trybiki pasują do siebie idealnie. Co więcej, po połączeniu tworzą zaskakującą całość. Dzisiaj opowiem Wam, o takim kryminale. Albo dokładniej, opowiem Wam o kryminale wręcz idealnym: wciągającym i nie puszczającym do końca, przemyślanym w każdym calu i praktycznie nie do rozwiązania.

Ośmiu, wydawać by się mogło, że przypadkowo dobranych ludzi dostaje zaproszenie na tajemniczą Wyspę Żołnierzyków. Gdy przybywają, okazuje się, że gospodarzom coś ważnego wypadło i pojawią się dopiero jutro. Dlatego nasi bohaterowie muszą zaczekać. Towarzyszy im dwoje służących. Wieczorem, przy kolacji, gdy wszyscy zajęci są rozmową, w domu rozbrzmiewa Głos, który zarzuca każdemu z obecnych popełnienie morderstwa. Jak się potem okazuje, to nie nadprzyrodzone siły, a jedynie informacja nagrana na płycie. Jednak goście nie mogą już spać spokojnie. Sumienie ich rusza, a najgorsze dopiero przed nimi. Pierwszy ginie młody chłopak. Wszystko zgadza się ze starą rymowanką…

Zaintrygowani? Mam nadzieję. A to dopiero początek. Czeka nas dużo wrażeń, jednak nie wybiegajmy w przyszłość. Zacznijmy od samych bohaterów. Tych mamy pełną paletę. Od starej, nobliwej i bardzo zamożnej panny przez lekarza po biedną sekretarkę. Pechowi goście Wyspy Żołnierzyków. Każdy z nich różniący się od siebie, reprezentujący całkowicie inny stan, to nie jest już tylko ta popularna medium class, tutaj mamy cały arsenał, przedstawicieli praktycznie wszystkich warstw społecznych współczesnej autorce Anglii. Dzięki temu, książka nie dość, że wydaje się bardziej realistyczna, to jeszcze tchnie w niej ten spokojny, a jednocześnie pełen napięcia klimat. „Czuć” minioną angielską epokę.

Jednak na nic zachwyty nad klimatem, bohaterami, gdyby nie intryga. Z morderstw z jakimi zapoznała mnie królowa Kryminału, które podobnież wymyślała zmywając naczynia, to jest najbardziej zaplątane, najbardziej przemyślane. Zapewne, podczas wymyślania musiała zmywać kruche filiżanki po wielu Anglikach.
Jednym słowem – intryga jest tak misternie upleciona, że przeciętny zjadacz chleba nawet nie musi się wysilać, i tak nie ma szans na rozwiązanie. Potem nadchodzi koniec i rozwiązanie zagadki. Jest… szokujące. Powaliło mnie (że się niezbyt kulturalnie wyrażę) i zaczęłam współczuć tym ludziom ze Scotland Yardu, którzy będą musieli się tym zająć…

Zastanawianie się, co mogłabym tej książce zarzucić nie wyszło na dobre, bo uwielbiam I nie było już nikogo. Posiada ona tę niepodrabialną cechę angielskich kryminałów (czego próżno szukać u Skandynawów czy Niemców), czyli taki wyniosły spokój. Chociaż ludzie są zabijani, to tutaj nawet krew leje się dystyngowanie. Nie ma też strasznych korków, większość przybyła pociągiem. Nic, tylko rozłożyć stolik, założyć kapelusik, zaparzyć herbatkę i zanurzyć się w różnych ploteczkach.

Można mówić wiele. Że Christie niekiedy się wręcz powtarza, że nie da się jej czytać cały czas, bo można się wynudzić. Jednak po takim kryminale wszelkie zarzuty idą w kąt i to ona jest jedyną Królową. I niech tak zostanie.



"I nie było już nikogo" Agatha Christie, wyd.Dolnośląskie, 2010

Zbiorowy misz-masz książkowy #1

Czytam wiele książek i niestety, chociaż kilka z nich jest naprawdę godna polecenia, do pisania recenzji nie mogę się zabrać. Dlatego dzisiaj pierwsza w historii Krainy Andersena opinia zbiorowa.


"Szósty" A.Lingas-Łoniewska, Replika, 2012

Moja pierwsza książka tej autorki i od razu strzał w dziesiątkę. Wciąga od początku i trzyma do samego końca. Świetna kreacja tytułowego bohatera, tak samo jak głównych postaci. Idealna na lato (zresztą wiosnę, jesień, zimę też). Kryminał do polecenia wszystkim, którzy nie wierzą w polskich autorów. Nie ma wad? Aż tak dobrze nie jest. Jedno niedociągnięcie, czyli za mało tytułowego bohatera. Uwielbiam Szóstego i brakowało mi jego kwestii.
Ocena: 7/10





 "Herbaciarnia Madeline" D.Gee, Prószyński i S-kam 2011

Cieplutka książka o problemach, przyjaźniach, chlebie Amiszonów, czyli tym co najważniejsze w życiu. Jedna z "babskich czytadeł" z przesłaniem.Nie wyróżnia się jakoś przesadnie językiem, czy kreacją bohaterów. Raczej taka książka na poprawienie humoru, sprawienie, by znów zaświeciło u nas słońce. Może nie arcydzieło, jednak dużo lepsza niż kolejny paranormal.
Ocena: 6/10




"Zatrute pióro" A.Christie, Prószyński i S-ka, 1999

Znów kryminalnie, tym razem królowa Agatha. Niestety, "Zatrute pióro" nie urzekło mnie, jednak jak zwykle było 1-0 dla panny Marple. Sama zagadka ciekawie skonstruowana, jednak nie przedstawiona na tyle atrakcyjnie by zachwycić. Bohaterowie za to całkiem dobrzy. Główna para umieszczona w małym miasteczku. A małe, pełne plotek miasteczka, gdzie wszyscy się znają, są najlepsze do popełnienia tam zbrodni...
Ocena:6/10