
Wyobraź sobie, że na strychu starego domostwa odnaleziono nieznane pamiętniki Jane Austen. Wyobraź sobie, że ich pożółkłe stronice skrywają historię związku, który zmienił życie pisarki i dał początek jej twórczości.
Z wyobrażaniem nie mam problemów, wyobraziłam sobie łatwo wszystko. I tych ludzi ubranych w
rękawiczki i pożółkłe papiery wyciągnięte ze starego kufra. Ciekawości nie
musiałam sobie wyobrażać, od razu ją poczułam.
Niestety, trudniej było już sobie wyobrazić, że
pamiętniki owe napisane są językiem znanym nam z powieści Angielki. Szczególnie,
że byłam na świeżo po „Dumie i uprzedzeniu”, więc styl pani James mnie raził
współczesnością, myśli Jane były denerwująco naznaczone wyrażeniami z naszych
czasów.
Sama fabuła ciekawa. W życie Austen wpleciony pewien pan
i wydarzenia znane nam z „Dumy i uprzedzenia” czy „Rozważnej i romantycznej”.
Dla czytelnika powinno być frajdą niebywałą, śledzenie zdarzeń, które zna już
wcześniej z kart ulubionych książek. Jednak nie jest. Raczej widzimy zepsutą
historię i chociaż czasami pojawia się uśmiech oraz myśl: „ja to znam!”, to
wykonanie wychodzi na minus. Poza tym
nawet najlepszy pomysł nie zakryje braków językowych (akapit wyżej) i
niedopracowanego tła, jak również bohaterów drugoplanowych, którzy byli dużym
atutem Austen, a u pani James są nijacy i papierowi.
Przy takich książkach trudno uniknąć porównań, a tutaj wszystko
wypada bardzo blado w porównaniu z książkami Austen. Można było się tego
spodziewać, pani James przecież nie dorówna Jane. Jednak wiele rozwiązań w tej
powieści jest nietrafiona, bądź po prostu nieumiejętnie wykonana i skutkiem
tego są również atuty, które obracają się na niekorzyść „Pamiętników”.
Osobiście nie polecam nikomu. Tak jak gdyby porównywać
„Przeminęło z wiatrem” i „Scarlett”. Może gdybym nie miała takiego sentymentu
do powieści Austen, może gdyby książka była oparta na prawdziwej historii (tutaj tego próżno szukać, chyba że liczyć skład rodziny Jane), ta publikacja
spodobała mi się. Tym razem, można
spokojnie powiedzieć, że nazwisko Austen zamiast pomóc, zaszkodziło tej książce.
"Pamiętniki Jane Austen" S.James, wyd.Otwarte, 2009, tł.M.Smulewska