"Martin Eden" J.London, wyd. Iskry, 1990, tł.Zygmunt Glinka (fragment z okładki)
Na nocnym stoliku, czyli wyłapane z kart powieści.
„Ty półgłówku! - przemawiał niekiedy do swego odbicia w lustrze. -
Chciałeś pisać i próbowałeś nawet pisać, a nie miałeś nic w głowie, co
by warte było opisu. Bo cóżeś ty tam miał? - garść dziecinnych
spostrzeżeń, trochę niedojrzałych uczuć, ogrom nie przetrawionego
piękna, wielką czarną masę niewiedzy, serce przepełnione po brzegi
miłością i ambicją nie mniejszą od miłości, a równie jałową jak twoja
niewiedza. I tyś chciał pisać! Przecież zaledwie zaczyna się wykluwać w
tobie coś, co godne byłoby pióra. Chciałeś tworzyć piękno, ale jak miało
ci się to udać, skoro nie wiedziałeś nic o istocie piękna? Chciałeś
pisać o życiu, a nie znałeś nawet najbardziej podstawowych jego cech.”
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)