Na koniec i na początek

Winter - Claude Monet
Witam już w 2013 roku, Witam na zimowym szlaku, zawsze w drodze, by dojść do celu. Jednak zanim jeszcze wkroczę pewnym krokiem (tylko nieśmiały błysk w oku będzie wyrażał moją obawę) w kolejne 365 dni, to przydałoby się rzucić okiem wstecz. Już i tak w tej blogosferze balansuję na skraju przepaści (nie ma mnie ciągle, poziom tekstów nie jest taki jakbym sobie życzyła, nie nadążam z komentowaniem i czytaniem, nie biorę udziału w łańcuszkach i zabawach - staję się staroświecka!), więc może raz zrobię coś jak wszyscy i podsumuję te dwanaście miesięcy.

Podsumowanie.
Otóż, rok 2012 był za leniwy, za egoistyczny, całkowicie książkowy (ponad sto na liczniku), pełen błędów, sukcesów i porażek, płaczu na Final Four (uśmiech przez łzy do snajperka), cudownych chwil nakanapie (Gran Drebi oglądane z Black i Paulą to w ogóle odjazd), godzin na gg z Olą123, maili z Kingą, pełen uśmiechów i cudownych chwil w Bieszczadach, krzyku na Euro, śmiechu na przerwach, komentarzy od których serce rosło... Słowem, chaos taki, że ten z Mitologii to przy nim maleństwo.

Książki w 2012 
(zaczynając od końca stawki)
5. Opowiadania wszystkie L.Tyrmand [pisałam o niej tutaj]
4.Śmierć pięknych saren O.Pavel [pisałam o niej tutaj]
3. Rok 1984 G.Orwell [pisałam o niej tutaj]
2. Portret Doriana Graya O.Wilde [pisałam o niej tutaj]
1. Przeminęło z wiatrem [pisałam o niej tutaj]

Filmy w 2012
5.Marzyciel [pisałam o nim tutaj]
4.Służące [pisałam o nim tutaj]
3.Edward Nożycoręki - jeden z ulubionych filmów, groteskowy, bajkowy, po prostu mój.
2.Pianista - nie wiem, dlaczego oglądałam go po raz pierwszy dopiero w tym roku, jednak przejął mnie do głębi. Niezapomniany moment, gdy Szpilman gra przed gestapowcem. Nie wiem, czego tym razem uczepili się krytycy i znawcy, dla mnie film jest idealny.
1.Deszczowa piosenka - wygrała zdecydowanie, chociaż Pianista to wspaniały film. Jednak z tymi piosenkami, z tą historią i moją miłością do starego kina nie miał szans. Jak obiecałam pod koniec listopada, opowiem wam w najbliższym czasie, jak to z tą Deszczową piosenką było.

Sport w 2012
5.Igrzyska - nie wyszły nam, to prawda. Nie wyszło siatkarzom, nie wyszło pływakom, nie wyszło lekkoatletom. Jednak same w sobie igrzyska były cudowne. I nic już tego nie zmieni.
4. Euro - mecz Polska-Grecja i ten narodowy szał - wspaniałe uczucie. Potem nie było tak pięknie. Ten pamiętny gol Czechów i załamana Blueberry, wspaniały półfinał Włochów z Niemcami i ten okropny finał (byłam za Italią). I Torres...
3.Liga Światowa - pierwsze po latach wygrane z Brazylią, pierwszy finał, pierwsze złoto, pierwszy stracony ząb Michała Winiarskiego, rozbita (w emocjach) doniczka, Stanley który przestrzelił...
2.Gran Derbi - pamiętny wieczór nakanapie. Paula podrzucała filmiki, Black krzyczała, ja krzyczałam, goli dla Realu było więcej, zaczęło się jak marzenie, wywalili kogoś z boiska, końcówkę oglądałam na stojąco cała się trzęsąc. To w skrócie. [przepraszam tutaj wszystkich sąsiadów i domowników, których obudziłam oraz wszystkich znajomych do których napisałam  w środku nocy, że Real wygrał]
1.Final Four - straszne przeżycie. A najważniejsze dlatego, że ja tam wtedy byłam. Ubrana na żółto, z gorączką 38 i coś, pośród żółtych kibiców, wygwizdałam Rosjan, wypłakałam się za wszystkie czasy (bo z zasady nie płaczę) i przywiozłam niezapomniane wspomnienia...

Women Reading By A Window - Gari Melchers

Postanowienia, plany i podziękowania.
Postanowienia są, ale objęte tajemnicą. Tylko z jednym się deklaruję. Otóż, na moich półkach zalega 106 nieprzeczytanych książek (dwóch półek nie liczyłam i nie zamierzam, bo zawrotu głowy dostanę), ale postanawiam sobie, że w 2013 będzie ich mniej.
Plany są, ale objęte tajemnicą jeszcze większą.
Dziękuję wszystkim, za to, że są tutaj ze mną, że zaglądają, że komentują, chociaż nie zawsze mogą liczyć na wzajemność. Przepraszam, że nie zawsze do was zaglądam, że nie zostawiam tylu komentarzy ile wy. Mam nadzieję, że to się choć w małym stopniu zmieni w tym 2013.
I życzę tego Szczęśliwego Nowego Roku.

Mery

35 komentarzy:

  1. Mi też się te film, "Pianista", spodobał :)

    A Liga Światowa była niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liga Światowa w tym roku... Niezapomniana (jak zresztą każda inna). Szczególnie te mecze z Brazylią (tak często oglądałam, że znam niektóre na pamięć...). I dlatego też już nie mogę doczekać się tej nadchodzącej. Chociaż nowych reguł za bardzo nie ogarniam;p

      Usuń
  2. Oo tak na mojej półce też zalega coś koło setki nieprzeczytanych książek i mój plan na ten rok to jest mniej kupowania więcej czytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo. Żeby było mnie książek czekających w następnym roku:)

      Usuń
  3. Świetne podsumowanie ;) Gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh, doczekałam się. Piękne podsumowanie, takie hm… „z klasą?”, no nie wiem jak to nazwać. Zupełnie inne niż wszystkie, a więc wyjątkowe. Szkoda, że nie piszesz takich co miesiąc, bo z chęcią bym je czytała. :)
    Mam nadzieję, że nasze krzyki, rozmowy, pogawędki wspólne oglądanie powtórzymy i w tym roku na naszej Przystani. :)
    A co do komentarzy to ja nie mam zastrzeżeń. Chyba pisałam, że uwielbiam Twoje dłuuuugaśnie i ciekawe komentarze? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, pierwsze skojarzenie - "mleko z klasą". Też sobie przypnę taki obrazek - "podsumowanie z klasą wg Black":D Co miesiąc? To nie dla mnie, niby u innych lubię czytać, ale tak samemu pisać. Wydawałoby mi się, że zaśmiecam bloga - przecież to nie wyzwanie, ile stron przeczytam, a i znudziłoby mi się szybko.
      Oj, zdecydowanie jeszcze kiedyś sobie pogadamy w takim gronie. Tylko teraz nasze studentki pewnie zakuwają do sesyji, inne do matury(ji?;p), a i my mamy egzaminy... Najlepiej chyba (tak jak w tamtym roku) w wakacje, no i potem jakoś to pójdzie.;)
      Hahah, ja wiem, że Ty nie masz zastrzeżeń, przecież mam na papierze (a raczej na wirtualnym papierze), że się zgadzasz na nie praktycznie dożywotnio?

      Usuń
    2. Mleko z klasą? Pierwsze słyszę. To już bardziej kojarzy mi się „Zebra z klasą”. :D
      Co prawda, to prawda, choć ja lubię sobie wszystko podsumować z czystej ciekawości (ehhh, ta moja ciekawość jest nie do zniesienia).
      Oj tak, to wiadomo. Mam nadzieję, że w wakacje znajdzie się czas na nocne pogaduszki, bo ten rok w naszym gronie to jakiś taki stresujący jest. Wszyscy jakieś ważne egzaminy, testy, sesje, etc.
      Zgadzam się dożywotnio i nawet jeden dzień dłużej. Masz to na wirtualnym papierze i widzą to wszyscy, którzy czytają komentarze, więc w razie czego masz świadków. :D

      Usuń
    3. No wiesz co, ja "mleko z klasą" piłam w podstawówce. Jak Ty go możesz nie znać? Było okropne i miało rekordową datę ważności.
      Jak dobrze, że mnie przynajmniej ciekawością nie obarczono. Bo bym powariowała;)
      Jak ja już mam to na papierze, to idę spać spokojnie i czekam na wakacyjne rozmowy...;)

      Usuń
  5. Piękne podsumowanie. Z pierwszym miejscem się zgadzam całkowicie. Filmy muszę nadrobić ("Marzyciela" i "Pianistę" mam, z czasem jest troch gorzej), książki zresztą też.
    Sportu nie skomentuje ni w ząb, boo... Jestem asportowa (jest takie słowo? ;p) i kompletnie mnie to nie interesuje. Ale podziwiam Cię za pasję, ot co. :)
    Za wszelkie plany trzymam kciuki, jak wiesz :)
    Moje plany też są objęte tajemnicą. I nie takie sztywne, jak u niektórych. Bo kurczę, przez to całą radość jakby wyparowuje!

    PS. Miło, że o mnie wspomniałaś. Dziękuję Ci za te maile (i mam nadzieję, że się one nie skończyły ze starym rokiem). :*
    PS. Mam "Hobbita"! Czytam! Jest cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmy wszystkie nadrabiaj, są świetne. Ja też mam już mniej więcej listę filmów na ten rok... Książki też nadrabiaj, bo ta piątka zdecydowanie warta uwagi (a, nie wspomniałam, "Tango" Mrożka też już u mnie, tylko na razie Lindgren się zachwycam).
      Sportu nie musisz komentować, nie wymagam;) Szczególnie, że wiadomo nie każdego musi to fascynować (chociaż to jak gra Torres, jak to może nie fascynować;p)
      Moje plany to sobie fruwają ja te książki w tej animacji oscarowej z zeszłego roku;)

      PS.No ja mam nadzieję, jutro coś do Ciebie skrobnę, bo dzisiaj padam, a książka jest cuuuudowna i trudno się od niej oderwać.
      Ps2. A u mnie właśnie jest wielkie planowanie, na Hobbita wybieram się zapewne jutro. Cóż, szkoda, że bez książki, ale jeśli Hobbit podzielony jest na trzy części to może nie jest tak źle, bo ja raz w Hobbicie do mniejszej połowy dotarłam;p

      Usuń
  6. Kochana, w takim razie życzę Ci, aby nowy rok przyniósł Ci jak najwięcej radości oraz, aby wszystkie Twoje postanowienia zostały zrealizowane. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Torres. ;D Wiem, że jestem straszna, ale to mnie najbardziej zaciekawiło w Twoim poście, bo tych wszystkich podsumowań mam dość! ;D
    Oglądałam ,,Pianistę", film nie wzbudził we mnie takich pozytywnych emocji, bo filmy Polańskiego mnie nudzą. Jednak przyznają rację, co do sceny, w której główny bohater gra na pianinie gestapowcowi - świetna, najlepsza w całym filmie. I Brody, lubię gościa. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, przepraszam. Mogę zwalić wszystko na Black? To ona ten tamten i nie moja wina, zrobiłam podsumowanie, chociaż blogosfera nie wytrzymuje natłoku podsumowań.
      A Torres... Ja Torresa uwielbiam... Mimo, że w koszulce Chelsea dziwnie wygląda (ja chcę go znowu w The Reds - oczywiście, o ile oni będą wreszcie dobrze grać). I nawet dzięki niemu Hiszpanów bardziej lubię...;)
      A ta scena z Pianisty - dla mnie czarująca...

      Usuń
    2. Torresa nie da się nie uwielbiać. ;D Nawet jak zepsuje akcję podbramkową, to i tak rozbrajająco się uśmiecha, jak gdyby nic się nie stało. ;D
      Dziwnie wygląda w niebieskiej koszulce? Dobrze by było, gdyby wszyscy piłkarze tak dziwnie wyglądali. ;D

      Usuń
  8. Z filmów nie widziałam tylko "Deszczowej piosenki", więc chętnie nadrobię. 106 nieprzeczytanych książek? A ja myślałam, że 19 to dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatriz, to nadrabiaj, bo "Deszczowa piosenka" jest naprawdę świetna. Ja ją cały czas nucę i wybieram się (znaczy planuję się wybrać) na musical do Romy. Mówię Ci, ona uzależnia!
      Proszę, nie załamuj mnie, w dodatku te 106 to nie licząc jeszcze dwóch półek, na szczęście takich półek nie w zupełności moich. Ale pocieszam się, odwiedziłam ostatnio blogerkę, która miała ponad 200 książek leżących na półkach... Będzie dobrze (no, przyznaję się, dzisiaj kupiłam jeszcze dwie książki, ale książki niezbędne mi do egzystencji;))

      Usuń
  9. Świetne podsumowanie. Nie takie suche, interesujące.
    Życzę spełnienia wszystkich planów i postanowień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i oczywiście wzajemnie (odpisałam na LC:))

      Usuń
  10. ciekawe podsumowanie :)
    życzę Ci wielu sukcesów w 2013 roku i wypełnienia wszystkich postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w sumie na razie zrezygnowałam z podsumowania, ale może jeszcze do tego wrócę w wolnej chwili :P Gratuluję i życzę coraz to lepszych wyników za rok :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pianista to rzeczywiście przepiękny i zapadający w pamięć film, a co do sportu- również nie zapomnę tego wszystkiego, co związane było z Final Four, Ligą Światową i przede wszystkim z Igrzyskami...

    Wszystkiego dobrego w 2013 roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się nie da zapomnieć... Nawet dzisiaj jeszcze raz (setny już chyba) oglądałam sobie ostatni mecz Ligi Światowej. Igrzysk nie mogę oglądać (jak zresztą i finału Ligi Mistrzów - zaraz pogarsza mi się nastrój...).

      I wzajemnie, żeby sportowo nam się lepiej powiodło.:)

      Usuń
  13. Wspaniałe podsumowanie:)
    Za Tyrmanda niedługo chcę się zabrać. Zobaczymy co z tego wyjdzie:)
    "Rok 1984", "Portret Doriana Graya" oraz " Przeminęło z wiatrem" mam zamiar przeczytać w tym roku.
    "Służące" oraz "Pianistę" oglądałam - bardzo ładne filmy.
    Sport też lubię chociaż chyba nie z takim zapałem jak Ty:) Mecze siatkówki często z tatą oglądam, piłki nożnej zresztą też:)
    Życzę powodzenia w realizowaniu planów i postanowień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za miłe słowa. Wszystkie książki jak najbardziej warte polecenia, mam nadzieję, że się spodobają.
      Ja też z tatą często oglądam (a raczej tata ze mną;))

      Dziękuję za życzenia i oczywiście nawzajem!

      Usuń
  14. Do książek i do filmów nie będę się odnosiła. Odniosę się do sportu.
    Chyba nigdy nie zapomnę atmosfery w Warszawie, a szczególnie w strefie kibica w czasie euro. Udało mi się wbić do strefy na ostatni polski mecz. Niewyobrażalne.
    Nasze siatkarskie mysie-pysie, zwane patałachami ( z miłości), przyprawiły mnie prawie o zawał serca. I to nie raz. Szczególnie na Igrzyskach. W nich chyba nie można wierzyć, wtedy wygrywają;)
    A Winiar zęba stracił? I tak jest piękny ;)
    Tak samo jak moje smsowanie z koleżank, która była w pracy w czasie meczów...
    Cudo!
    I czekam w tym roku na mecze repy.w PL ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi do strefy nie udało się zajrzeć, jednak Final Four widziałam na żywo, a jak na żywo to od razu wskaźnik z emocjami skacze w górę... Ostatni mecz na euro... Nie rozmawiamy o nim;)
      Winiar zęba stracił przy udzielaniu wywiadu zaraz po zdobytym złocie...;)

      A ja, ja czekam na mecze nie tylko w PL, wszędzie i nie tylko reprezentacji. Cieszę się aktualnie jak dziecko, bo Justyna wygrywa, płaczę bo Skra przegrywa, niedługo piłkarze ręczni... Wychodzi, że nie robię nic innego, tylko oglądam;)

      Usuń
  15. Bardzo dobry wynik! A, obraz jest przepiękny :3

    ps. Na moim blogu wystartował konkurs, w którym do wygrania "Giń" Hanny Winter
    Szczegóły tu:
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2013/01/zimowy-konkursik-3.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu nie kochać impresjonistów (oraz pewnego postimpresjonisty), prawda?

      Dziękuję za zaproszenie, jednak książką nie jestem zainteresowana...

      Usuń